Czy warto kupować motywy do WordPressa – studium przypadku

Kupowanie motywów do WordPressa Płatne, gotowe motywy do WordPressa kosztują ok. 200-300zł. Czy warte są tych pieniędzy? Istnieje obiegowa opinia, która mówi, że płatne motywy do WordPressa są o niebo lepszej jakości niż darmowe. Czy rzeczywiście tak jest? Czy kupując gotowy motyw do WordPressa nabywamy również gwarancję, że wszystko będzie działać? Z jakimi niespodziankami można się spotkać? Na te i podobne pytania będę się starać odpowiedzieć w nowym cyklu na blogu pt. Zlecenia z WordPressa.

Akademickie teorie zostawiamy teoretykom, a złote rady i poradniki z serii „5 zasad którymi kierować się podczas kupowania motywu” – pozycjonerom ściągającym sztucznie ruch na swoje strony. Tutaj będzie sam life. Czyli opis przypadków z życia wziętych. Bo szablon szablonowi nierówny i w tej materii prawdziwe staje się powiedzenie, że teoria sobie, a życie sobie.

Przychodzi klient do speca od WordPressa…

Klienci, którzy szukają gotowego motywu do WordPressa kierują się najczęściej wyglądem estetycznym i na przykładzie wersji demo sprawdzają, czy tak właśnie miałaby wyglądać ich nowa strona. Czy jest to słuszne podejście? Jako pierwszy krok w tym procesie – tak. Ale zwykle na ocenie wyglądu ich wiedza się kończy. Bo co jeszcze można sprawdzić zanim kupimy motyw? Zobaczmy na przykładzie.

Czy ten motyw to dobry wybór?

Zgłosił się do mnie klient z wybranym już na theme stocku motywem i pytaniem, czy ten szablon nada się do jego potrzeb. A „potrzebą” klienta była strona, która posłuży do prezentacji jego prac w formie zdjęć. Wybranym szablonem był motyw o nazwie Roya, którego link do wersji demo znajdziemy pod pierwszym z obrazków niżej.

Motyw Roya w oryginale
Motyw Roya w oryginale
Motyw Roya adaptacja
Motyw Roya po adaptacji do potrzeb klienta

Moja ocena motywu przed zakupem na podstawie dostępnych informacji

Ocena motywu przez zakupem
Na co zwracać uwagę przed zakupem motywu

Plusy:

  • wizualnie ładny: nowoczesny, przejrzysty, efektownie pokazujący portfolio
  • wykorzystanie technologii AJAX do zaczytywania zdjęć – dobrze sprawdza się przy dużych ilościach zdjęć, nie odczujemy spowolnienia przy ładowaniu strony
  • motyw responsywny – strona będzie wyglądać dobrze na tabletach i smartfonach
  • mała liczba osób, które zakupiły ten motyw – szanse, że się przypadkowo natkniemy na podobną witrynę w sieci znikome
  • 3 rodzaje galerii do wykorzystania

Plusy techniczne:

  • ostatnio niedawno modyfikowany – autor rozwija motyw, nanosi poprawki
  • motyw zgodny z najnowszą wersją WordPressa
  • przystosowany do działania w najpopularniejszych przeglądarkach
  • autor odpowiada na pytania w ramach komenatarzy
Ocena motywu przed kupieniem
Ocena motywu przed kupieniem

Minusy:

  • pierwszy motyw tego autora
  • ocena innych osób, które kupiły ten motyw: 4 gwiazdki – z doświadczenia wiem, że może to oznaczać kłopoty
  • brak dokumentacji online, która pozwoliłaby na zapoznanie się z możliwościami motywu jeszcze przed zakupem
  • sporo pytań postawionych autorowi w komentarzach nie doczekało się satysfakcjonujących odpowiedzi

Czy w to wchodzimy?

Takie mniej więcej (jak wyżej) podsumowanie przedstawiłam klientowi.

Porada: Podczas przekazywania oceny motywu klientowi nie wchodź w szczegóły techniczne.

Klient może nie rozumieć, co to znaczy np. motyw responsywny. Zamiast tego używaj języka korzyści i strat – np. Pana stronę będzie się wygodnie przeglądać na komórkach.

Decyzja i uzasadnienie

Stwierdziłam, że motyw mimo dostrzeżonych wad będzie dobrym wyborem. Strona miała na celu dobre zaprezentowanie portfolio w formie zdjęć, a więc liczyła się efektowność.

Uznałam też, że czas, który zejdzie mi na szukanie alternatywnych szablonów wykorzystam na poprawę błędów, które na pewno się znajdą…

… bo nie ma się co oszukiwać. Motyw który ma 4 gwiazdki (nie pięć, ani nawet cztery i pół) i jest pierwszą pracą autora na pewno będzie miał sporo niedoróbek.

Jakie błędy i niedociągnięcia motywu wyszły w czasie prac

Problem 1: Nie dało się zrobić motywu potomnego

Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Do motywu nie dało się wykonać motywu potomnego! Dla przypomnienia, wszystkie zmiany w zakupionym motywie powinno się robić w tzw. motywie potomnym, żeby nie stracić zmian podczas aktualizacji motywu do nowszej wersji.

Po kilku godzinach bezowocnej analizy kodów źródłowych i szukania przyczyny, zadałam pytanie o to autorowi motywu w komentarzach. Nie doczekałam się na nie odpowiedzi, po czym okazało się, że moje pytanie zniknęło (czyżby było niewygodne?). Żeby nie tracić czasu, zdecydowałam się więc robić zmiany na gotowym motywie.

Problem 2: Nie dało się wstawić podpisów pod obrazki w głównej galerii

Zaczęłam od uzupełniania najważniejszej części witryny – prezentacji portfolio w formie galerii na stronie głównej. I tu od razu pojawił się problem: brak możliwości dodania tytułów pod obrazki.

Brak podpisów do galerii
Funkcjonalność wyświetlania podpisów do zdjęć pod obrazkiem trzeba było zaimplementować samemu

Dlaczego podpisy pod obrazkami są takie ważne

  • Użytkownicy oglądający stronę typu portfolio to potencjalni klienci. Chcą wiedzieć, co przedstawiają poszczególne prace.
  • Podpisy pod obrazkami nadają prestiżu realizacjom, tym bardziej, gdy jest się czym pochwalić. Wykonanie makiety bazyliki w Lourdes, jednego z najsłynniejszych obiektów sakralnych świata, to co innego niż wykonanie „jakiejś tam” makiety. Podpis musi być.
  • Podpisy pod zdjęcia zwiększą atrakcyjność strony dla indeksowania w Google. W stronach typu portfolio zwykle jest mało tekstu, dlatego tym bardziej powinno się je uzupełniać.

Jak rozwiązałam ten problem

Zaczęłam od zadania autorowi motywu pytania o możliwość dodawania podpisów do obrazków. Jak widać w podlinkowanej stronie, autor szybko odpowiedział, jednak okazało się, że motyw nie daje takiej możliwości.

Co robić, gdy autor mówi „Niestety, nie da się…”
Trzeba poszukać alternatywnych rozwiązań lub zaimplementować rozwiązanie samemu. Ja zrobiłam tak:

  • Sprawdziłam, że wykorzystany do prezentacji zdjęć w lighboksie używany jest plugin jquery PrettyPhoto.
  • Z dokumentacji tejże galerii i podpowiedzi znalezionych w Google dowiedziałam się, że wystarczy uzupełnić atrybut title dla linków do zdjęć prezentowanych w lighboksie.
  • Wprowadziłam zmiany w kodzie, które pobiorą tytuł zdjęcia ustawiony dla Ikony wpisu i według niego ustawią atrybut title.

Problem 3: Brak miniaturek zdjęć w przeglądaniu portfolio

Na zdjęcia dodawane do portfolio (prezentowanego na stronie głównej) autor motywu przydzielił osobny „pojemnik”, czyli wykorzystał własny typ wpisu w WordPressie. Nazwał go Portfolio – zobacz obrazek niżej.

Portfolio własny typ wpisów w WordPressie
Wykorzystanie własnego typ wpisów w WordPressie dla portfolio powinno umożliwiać pokazanie miniaturek zdjęć.

Jednak zabrakło drobnego, ale istotnego szczegółu. Wyświetlania obok każdego wpisu miniaturki dodanego zdjęcia. Dzięki czemu użytkownik szybko, wzrokowo odnajdzie szukany wpis. Mi samej tak bardzo doskwierał brak tej miniatury podczas dodawanie treści, że rozbudowałam motyw o tę zmianę (dodane linijki podświetlone):

Jak dodać wyświetlanie miniaturek zdjęć do własnego typu wpisów

add_action("manage_posts_custom_column",  "portfolio_custom_columns"); 
  
function portfolio_custom_columns($column)	{
	global $post;  
	switch ($column)
	{  
		case "description":  
			the_excerpt();  
			break;
		case "type":  
			echo get_the_term_list($post->ID, 'portfolio-category', '', ', ','');  
			break;  
		case "portfolio_thumbnail":
			echo get_the_post_thumbnail($post->ID, array(100,80));
			break;
	}  
}  

Problem 4: Dodawanie zdjęć do galerii bardzo nieintuicyjne

Motyw umożliwia wstawienie we wpisie dwóch innych wersji galerii: w formie rotatora i samoczynnie zmieniających się, przenikających zdjęć. Obie bardzo efektowne! Problem tylko w tym, że nie bardzo wiadomo, jak to zrobić.

Czy wiesz, że… w WordPressie zdjęcie może być dołączone do wpisu nawet jeśli go we wpisie nie widać?

Stanie się tak wtedy, gdy zdjęcie dodajemy do WordPressa z poziomu wpisu (przycisk Dodaj medium), a potem je z wpisu usuniemy. Dopóki zdjęcie istnieje w WordPressie, WordPress nadal trzyma informację o powiązaniu zdjęcia z wpisem, do którego początkowo je załadowano.

I w oparciu o tę wiedzę (zdjęcia powiązane z wpisem) autorzy motywów często tworzą własne galerie, wyświetlane za pomocą własnych shortcode’ów. Ale jak biedny użytkownik ma się domyślić, że galeria pokazuje zdjęcia, których on nie widzi w edycji wpisu? A jeśli chce je widzieć i pozostawi je we wpisie, to zdjęcia pokażą się podwójnie: i w galerii, i w miejscu, gdzie były wstawione.

Jeśli się w tym miejscu czytelniku zgubiłeś, to znaczy, że wszystko w porządku. Czyli zarzut, że budowanie mechanizmu galerii na tych zasadach jest pomyłką, jest jak najbardziej słuszny.

Zdjęcia załadowane do wpisu w WordPressie
Zdjęcia załadowane do wpisu w WordPressie

Jeśli jednak przyjdzie Ci kiedyś potrzeba sprawdzenia, które zdjęcia są już załadowane do wpisu (czyli na wieki wieków połączone nierozerwalnym węzłem, dopóki śmierć – czyli ich trwałe usunięcie z WordPressa – nie rozłączy), to polecam ten oto sposób:

Jak szybko sprawdzić, które zdjęcia są załadowane do wpisu
1. Będąc w edycji wpisu, kliknij przycisk „Dodaj medium”.
2. Z listy rozwijanej wybierz „Załadowano do wpisu” (zobacz rysunek obok).

Problem 5: Galeria nie dostosowana do zdjęć o orientacji pionowej

Problem zdjęć pionowych
Problem zdjęć pionowych

Okazało się, że galeria w formie rotatora sprawdza tylko do zdjęć o orientacji poziomej. Trzeba było zatem zrezygnować z kilku ciekawych, aczkolwiek „pionowych” fotek. W pierwszym odruchu postanowiłam, że dodam je normalnie w treści wpisu poniżej galerii.

I tu ponownie odbiłam się o problem galerii, która automatem „zasysa” wszystkie zdjęcia dołączane do wpisu (problem opisany punkt wyżej). Obeszłam go, wstawiając zdjęcie do sztucznego wpisu, a potem kopiując do edytora tekstowego sam kod HTML. Niezbyt elegancko, ale trzeb przyznać, że efekt jest. Zobacz podstronę podlinkowaną pod obrazek obok.

Problem 6: Brak responsywności obrazków po dodaniu podpisów

Motyw Roya jest motywem responsywnym, co jest jego ogromną zaletą. Nagle jednak dostrzegłam, ze niektóre obrazki dodawane do wpisów responsywne nie są. Zachowanie to wydawało się być o tyle dziwne, gdyż dotyczyło tylko niektórych zdjęć.

Kiedy już doszłam do tego, że problem dotyczy tylko zdjęć, pod którymi są wyświetlane podpisy, rozwiązanie znalazłam chwilę później w google:

Problem nie działających obrazków z podpisami w motywach responsywnych
Problem nie działających obrazków z podpisami w motywach responsywnych

Rozwiązanie problemu przedstawione na forum WordPressa polega na wprowadzeniu kilku linijek do pliku style.css.

Problem 7: Niespodzianki przy formularzu kontaktowym

Niedociągnięcia w formularzu kontaktowym
Niedociągnięcia w formularzu kontaktowym

W motywach płatnych zwykle mamy gotową templatkę do obsługi formularza kontaktowego. W przypadku motywu Roya okazało się, że trzeba wspomóc się wtyczką Contact Form 7. Autor przygotował motyw na współpracę z tym pluginem, ale i tutaj nie obeszło się bez niedociągnięć:

1. Pole do wpisania adresu było nie sformatowane (patrz obok).
2. Przycisk wysyłania formularza był gotową grafiką, łącznie z tekstem. Przetłumaczenie tego na język polski wymagało zatem przygotowania grafiki przycisku od nowa.

Problem 8: Błędy w dostosowaniu motywu do tłumaczenia

Motyw był przygotowany na tłumaczenie (lokalizację), ale nie do końca. Większość tekstów zależnych od języka, jak jak np. Posted in category (Opublikowano w kategorii) była na szczęście zapisana w kodzie za pomocą specjalnych funkcji _e oraz __, ale i tak z lokalizacją tego motywu było sporo kłopotów:

  1. Brak w kodach źródłowych funkcji load_theme_textdomain, pozwalającej na zaczytanie przetłumaczonych fraz z tzw. plików „mo”.
  2. Nie wszystkie frazy w kodzie źródłowym były przygotowane na lokalizację. Np. fraza „show all” widoczna na stronie głównej była wyświetlana bez użycia funkcji _e.
  3. Daty nie były przygotowane na zaczytanie formatu z ustawień ogólnych WordPressa. Co powodowało, że np. data 23 kwietnia 2013 była wyświetlana jako Kwiecień 23, 2013. A godzina 19:05, jako 7:05 pm.

Poniżej zmiany, które wprowadziłam do kodów motywu, żeby rozwiązać te problemy.

/* ad 1) */ 
     load_theme_textdomain( 'spnoy', get_template_directory() . '/languages' );

/* ad 2) */
/*   przed zmianą: */ data-filter=".item">show all</a>
/*   po zmianie: */ data-filter=".item"><?php _e('Show all', 'spnoy'); ?></a>

/* ad 3) */
/*   przed zmianą: */ the_time('F j, Y g:i a');
/*   po zmianie: */ date_i18n(get_option('date_format') ,strtotime("11/15-1976")); 

Wnioski końcowe

Na tym nie koniec listy błędów i niedoróbek szablonu Roya. Na potrzeby tego wpisu wybrałam tylko najistotniejsze i takie, które powtarzają się w innych motywach. Wychwycenie niektórych błędów zajęło mi tylko chwilę, bo już się z nimi wcześniej spotkałam lub kiedyś sama je popełniałam. Niektóre zaś wymagały głębszej analizy i ślęczenia nad kodem źródłowym.

Jednak wybór motywu uważam za trafiony. Postawiony cel został osiągnięty. Oferta firmowa klienta prezentuje się efektownie. Klient z rezultatu końcowego jest bardzo zadowolony. Czas, który poświęciłam na naprawę błędów i tak jest o wiele krótszy niż w przypadku gdyby przyszło mi pisać motyw z taką funkcjonalnością od zera.

Problem dwóch linków
Problem dwóch linków

Na koniec ciekawostka
Po kilku dniach od oddania strony, okazało się jednak, że odwiedzający przy przeglądaniu portfolio klikają tylko w ikonkę „z okiem”. I nie dostrzegają, że pod spinaczem kryje się przejście do szczegółowego opisu realizacji.

Zastosowanie w tym miejscu dwóch linków na raz ma swoje zalety – kliknięcie w „oczko” pozwala w wygodny sposób przejrzeć galerię bez zagłębiania się w szczegóły. Odnośnik do pełnego opisu również jest potrzebny.

Długo nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, bo w duchu przyznawałam klientowi rację – to nie jest oczywiste, że to są dwa niezależne linki. Ostatecznie zaproponowałam i wdrożyłam takie oto rozwiązanie: Do tytułu zdjęcia pokazującego się w lightboksie dodałam link z informacją „Więcej o tej realizacji »”. Żeby osiągnąć ten efekt trochę się namęczyłam. Ale to już zupełnie inna historia…

47 thoughts on “Czy warto kupować motywy do WordPressa – studium przypadku”

  1. Hej,

    nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, ale za „Problem 1” masz u mnie piwo (wymienne na czekoladę w pijalni Wedla), bo zmusiłaś mnie do odnalezienia informacji o motywach potomnych (o których nie wiedziałem – nie mam pojęcia jakim cudem…), a które już w tej chwili odwróciły moją pracę o (pozytywne) 180 stopni!

    Co do płatnych skórek – bardzo fajne (i niedrogie) są te od ElegantThemes. Chociaż ich rosnąca popularność jest również ich piętą achillesową. Na szczęście w Polsce rozpowszechnione są głównie wśród e-marketerów, więc pozostałe nisze blogowe mogą względnie spać spokojnie 😉

    Pozdrawiam:
    Kamil K. Łapiński

    1. Wolę piwo niż czekoladę, a jeśli jesteś z okolic Wrocławia, to będzie ku temu niedługo okazja:
      http://www.meetup.com/WordPress/Wroclaw/920822/

      Fajnie, że coś się przydało z artykułu. Tak to właśnie jest, że wiedza o WordPresie jest „rozsiana” i nie ma osoby, która by wiedziała o wszystkich możliwościach. Ja też się niejednokrotnie dowiaduję o rzeczach, które dla innych są codziennością.

      1. Niestety ani lokalizacja (jestem na północy Polski), ani termin mi nie odpowiadają na chwilę obecną. A szkoda 🙂 Ale co się odwlecze… 😉

    2. Ja też kiedyś korzystałam ze skórek ElegantThemes. Niektóre są naprawdę świetne. Problem tylko w tym, o czy pisałeś – coraz większa popularność. To nie problem, kiedy prowadzi się prywatnego bloga, ale jeśli chcemy prowadzić jakąś działalność (np. gospodarczą) potrzebujemy czegoś całkowicie unikalnego.
      Na szczęście mam znajomego, który potrafi projektować strony i może stworzyć unikalny motyw. Wiadomo: pierwsze wrażenie się liczy.

      1. Hej Asiu 🙂

        Prawda, aczkolwiek gdyby nie fakt, że te skórki znam w zasadzie wyrywkowo na pamięć, to często bym nie zorientował się, że któryś konkretny blog właśnie ich używa 😉 (Np niedawno rozpoznałem mocno przerobioną skórkę Glow po fragmencie tła pod górnym menu. Większość czytelników nie patrzyłaby na takie szczegóły).

        Olbrzymią ich zaletą jest to, że kiedy wyedytujesz jedną, umiesz wyedytować już w zasadzie każdą z nich, co bardzo przyspiesza pracę (a pozmieniać da się na prawdę sporo, przy czym solidnie wykonany, skalujący się do rozdzielczości i działający na każdej przeglądarce „szkielet” z zaawansowanym panelem po stronie Admina, pozostaje bez zmian). Pozornie banał, ale każdy programista ma swój styl i różne rzeczy umieszcza w różny sposób (i pojawiają się przy tym różne – typowe dla danego „stylu” – problemy). Kiedy raz wczujesz się w styl pracy programistów z ET to „już jesteś w domu” 😉 Dla klienta, który „po prostu chce mieć skórkę” to też ważny argument, bo znacznie przyspiesza czas realizacji zlecenia. (Pisałem do ET i bez problemu uzyskałem pisemną [e-mailową] zgodę na używanie ich skórek komercyjnie dla własnych klientów)

        Powiedziałbym, że wiele zależy od konkretnej sytuacji i branży, w której strona ma się pojawić 😉 Tam, gdzie większość stron jest po prostu brzydka, śmiało można brać ET bo ich elegancja obroni się sama (instytucje np – w końcu na WordPressie można „postawić” nie tylko typowy blog; ET widziałbym też bez problemu na stronach „personalnych”, np trenerów promujących swoje usługi, które to strony powinny utrzymać pewien „kanon” wyglądu). Nie polecałbym ich na pewno na blogi traktujące o marketingu, MLMie, technikaliach („jak zrobić baner w GIMPie”) itp. Mimo, że jestem fanem skórek ET po wejściu na taki blog i ujrzeniu owej skórki, nie potrafię pomyśleć inaczej niż „eh, kolejna kalka…” i strony z niesmakiem zamknąć. Bo skoro n-ta strona wygląda tak samo (lub podobnie) i traktuje o tym samym (lub podobnym) temacie – to po co mi ona, skoro mam już jedną czy dwie „sprawdzone” i zaufane 😉 (A niesmak ten zwiększa częsty link w stopce do programu partnerskiego ET, który jest niczym innym niż namawianiem do utworzenia przez czytelnika milionowej z rzędu kopii tej samej strony).

        Pozdrawiam:
        Kamil K. Łapiński

        1. Kamil, dzięki za obszerny komentarz. Z ciekawością przeczytałam. Ja o skórkach ET nie mam najlepszego zdania – jakoś kodów miejscami woła o pomstę do nieba.

      2. Joanna, masz rację – pierwsze wrażenie się liczy. Jednak w dzisiejszych czasach dla klientów liczy się też ile to będzie kosztować. Zgodzisz się pewnie ze mną, że zrobienie skórki pod indywidualne potrzeby jest o wiele droższe…

      3. Ja robię to tak, pobieram darmową skórkę i zaglądam w pliki z grafiką by lekko niektóre pozmieniać + własne logo i ewentualnie jakiś lekki pomysł na oryginalnego topa i stopkę. Szablon zaczyna wyglądać dzięki temu inaczej, a ja oszczędzam nie tak mało. Minusem jest, że czasami bywa z tym trochę roboty, no i nie jesteśmy ‚całkowicie unikalni’ ale tym się nie przejmuje póki strona niema dużego echa.

  2. ad. Problem 7 i ‚1. Pole do wpisania adresu było nie sformatowane (patrz obok).’ – problem ten pojawił się u każdego, kto zrobił update CF7 i stylował pola formularza za pomocą input[type=”text”]. W tej chwili pole e-mail w CF7 ma type=”email”. Stąd nieostylowane pole.

  3. Problem 3:
    Domyślam się iż linijki 13-15 są twojego autorstwa? Czy całość to jest autorskie rozwiązanie?

    PS. Kiedy będzie można się spodziewać dodania subskrypcji wszystkich komentarzy via maik, a nie tylko odpowiedzi ma swój komentarz?

      1. Starą wtyczkę jednak na razie zostawiłam, bo ona daje możliwość śledzenia komentarzy tylko do swojej odpowiedzi no i nie chcę pozbawiać możliwości o powiadomieniach czytelników, którzy kiedyś ją zaznaczyli.

  4. Jeśli cenimy swój czas a bezwzględna oryginalność i niepowtarzalność nie jest potrzebna to warto kupić płacąc innym za część wykonanej pracy w ten sposób. Potem tylko pozmieniać po swojemu bazując na w miarę solidnej podstawie. Nie zawsze warto wyważać otwarte drzwi, trzeba tylko świadomie wybierać kupując takiego gotowca 😉

  5. Osobiście również korzystam z kupionych szablonów, wdrażam jedynie drobne zmiany, tak czy inaczej często zdarza się trafić na bardzo słaby theme, wówczas osoba nie mająca podstaw w własnoręcznym tworzeniu może mieć duże problemy z wprowadzaniem modyfikacji autorskich.

    1. Otóż to. Kamil, mi się wydaje, że jak raz się przejdzie tworząc samemu motyw od podstaw, to potem jest już dużo, dużo łatwiej. Ja kiedyś robiłam strony tylko od podstaw, ale w pewnym momencie okazało się, że jest to nieopłacalne i czasami naprawdę wszyscy na tym lepiej wychodzą jak się modyfikuje płatny szablon.

  6. Kupując motywy z popularnych serwisów, które się w tym specjalizują właśnie dosyć często możemy trafić na pułapkę. W demie wszystko wygląda „cacy”, a później okazuje się, że na konfigurację i doprowadzenie do pełnej funkcjonalności trzeba wydać jeszcze drugie tyle. Z drugiej strony pełno w internecie darmowych szablonów, które łatwo wyedytować. No ale wtedy już trzeba coś umieć w tym zakresie.

  7. Mi się wydaje że jednak warto kupować szablony. Darmowy motyw do wordpressa częstp zawiera jakieś dziwne rzeczy w kodzie które trudno usunąć. Druga rzecz to że licencja nie pozwala na modyfikacje. Płatny to jest płatny, przynajmniej wiadomo do kogo żale kierować 🙂

    1. Zgadza się, płatne motywy nie tylko mają konkretnego adresata żali, ale jest jeszcze szansa, że autor nam znajdzie obejście problemu. Dzięki za komentarz.

  8. Witam,

    Piotrze – jesteś niestety w błędzie. Każdy może nabyć akurat skórkę (theme), którą również i Ty zakupiłeś.

    Dobre, gotowe motywy WordPress są zdecydowanie droższe niż 200-300 złotych, dodatkowo, fabrycznie są stworzone w wersji przystosowanej na rynek zagraniczny. Więc na dzień dobry, warto zainteresować się tłumaczeniem skórki. Osobiście nie jestem zwolennikiem kupowania skórek, ponieważ nadal zawierają błędy, wcale nie są unikalne. Zawsze warto zainteresować się pozyskaniem darmowych, pełnych wersji theme’sów z oficjalnych stron zajmujących się ich produkcją – np. woothemes. Pytanie jest tylko jedno – czy skórka ma zwrócić kwotę zainwestowaną, czy ma po prostu spełniać swoją funkcję przy okazji ubarwiając naszą treść w niecodzienny, przyjemny design. Jeśli to drugie, warto zastanowić się nad zakupem 😉 Jeśli to pierwsze, lepiej zapłacić całą kwotę, doświadczonemu copywriterowi.

    1. Dawid, dzięki za bardzo konstruktywny komentarz. Ja im więcej mam do czynienia a płatnymi motywami, tym więcej racji muszę Ci przyznać: lepsze motywu potrafią kosztować faktycznie więcej i słuszna uwaga, że lepiej uderzać do oficjalnych producentów na ich większą skalę, jak woothemes. Pozdrawiam! Aga

  9. Ja kupiłem motyw tylko i wyłącznie ze względu na denerwujące reklamowe linki w stopce i nie żałuję, były dofollow, a motyw drogi nie był 🙂

  10. Zmieniałem pod swoje potrzeby i klientów kilka motywów płatnych. W jednym motywie był poważny błąd. Nie było widać wstępu do kilku najnowszych wpisów na stronie głównej. Wyobrażam sobie sytuację, jak ktoś kupuje motyw na swoją stronę w WordPress, bo mu się podoba wizualnie. Potem ku jego zaskoczeniu nie widać tekstu na stronie głównej. Jeśli autor motywu podchodzi do tematu poważnie, to wniesie szybką poprawkę do motywu. Jednak często zdarza się tak jak napisałaś. Brak odpowiedzi lub się nie da i nic z tym nie zrobię, radź sobie sam.

    Cieszę się, że trafiłem na Twojego bloga. Piszesz o tajnikach WordPressa, co jest teraz w mojej sferze rozwoju. Bardzo podoba mi się to narzędzie. Z pewnością przeczytam wszystkie Twoje wpisy. Masz o wiele większe doświadczenie z WordPressem niż ja, więc dużo się od Ciebie nauczę. Bardzo Ci dziękuję, że dzielisz się tak wartościową wiedzą i swoim doświadczeniem.

    1. Dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami i miłe słówko. Zawsze to dla mnie dodatkowa motywacja do pisania kolejnych artykułów.

  11. Na Twoją stronę trafiłem przez przypadek, ale artykuł wciągnął mnie na tyle, że doczytałem z przyjemnością do końca. Bardzo ciekawa i pouczająca lektura. Sam często kupuję szablony premium dla klientów i nie na wszystko zwracam uwagę, a czasami jestem wręcz zdumiony niską jakością kodu szablonu. Jeśli przyjmujesz konstruktywną (mam nadzieję) krytykę, to trochę na obronę sprzedawców:

    „Czy kupując gotowy motyw do WordPressa nabywamy również gwarancję, że wszystko będzie działać” – pytanie retoryczne. Z uwagi na to, że WordPress jest wydawany na GNU/GPL motywy są udostępniane „as is” i tym samym nie masz gwarancji, że będzie działać (dlatego de facto kupując motyw kupujesz też usługę supportu).

    Jeśli jakieś funkcji nie ma w wersji demo (napisy pod zdjęciami), to prawdopodobnie nie ma jej też zaimplikowanej w szablonie. Na TF można zadać też pytanie przed zakupem, a szablon nie musi i siłą rzeczy nie może mieć wszystkich funkcji, które chciałby klient. Na podstawie regulaminu TF (zakładam, że mało kto czytal) można też dowiedzieć, że support nie jest obowiązkiem sprzedającego, a jeśli jest udzielany to tylko jeśli szablon nie działa tak jak działać powinien.

    Nie chciałbym żebyś odniosła wrażenie, że się czepiam 🙂 Po prostu dzielę się swoimi uwagami, bo artykuł na prawdę dobry!

    1. Marcin, dzięki za konstruktywny i rzeczowy komentarz. W ogóle nie odebrałam tego jako czepialstwo, z przyjemnością przeczytałam. Dzięki za podzielenie się ważnymi uwagami. Fajnie, że tu trafiłeś, nawet jeśli przez przypadek (chociaż piszę tego bloga po to, żeby właśnie ludzie trafiali, więc to nie tak do końca przez przypadek :-))

  12. Cześć!
    Dzięki za bardzo pouczający wpis Aga – fajnie się czyta, a i przydatnych informacji jest wiele. Nie wspominając o komentarzach, z których można się dużo dowiedzieć 🙂

  13. Wygląd strony to połowa jej sukcesu. Śmiem nawet twierdzić, że strona ciekawa, z wartościową treścią ale na standardowym szablonie WordPressa, narażona jest na ręczne obniżenie pozycji.
    To tylko teza i zdaje się sprawę że nie każdy może się z tym zgadzać.

    Natomiast co do szablonów, to od kilku tygodni poszukuję pewnego.. i zdumiewa mnie że nie mogę go znaleźć w żadnym zagranicznym serwisie ze skórkami premium. Czy ktoś spotkał się z szablonem w stylu CNN?

    1. Igor, szablony newsowe najlepiej szukać w kategoriach news, newsroom itp. A potem nieco jest samemu polepszyć wprowadzając własne style css.

  14. Dziękuję za bardzo rozbudowany wpis. Aktualnie zastanawiałem się nad postawieniem mini zaplecza na wordpresach w celach pozycjonowania strony lecz nie do końca znałem się na skórkach – lub tak jak tutaj jest to nazwane motywami. Widzę również że aby wybrać dobry motyw to wcale nie jest taka prosta sprawa ale dzięki temu poradnikowi będę wiedział na jakie rzeczy należy zwrócić uwagę przed kupnem. Dziękuję za ten wpis bo pewnie zaoszczędziłem parę groszy 🙂

  15. Świetny wpis, dzięki.
    Na pytanie tytułowe odpowiedź jest jedna: to zależy od potrzeb. Ale w większości przypadków – zdecydowanie warto.
    Sam od lat używam Elegantów. Fakt, mają sporo wad, w tym dwie zasadnicze:
    1) coraz więcej osób ich używa (kurde, sam je promuję przez ich PP…),
    2) miejscami kod jest… hm, można go porównać do WebAPI Allegro – każdy, kto miał styczność, wie o co chodzi 😉
    Nie zmienia to faktu, że skórki Eleganta są wyjątkowe wizualnie, od jakiegoś czasu są w pełni responsywne, a do tego mają szortkody i sporo szablonów podstron.
    Wiele moich serwisów jest na ET, np. ebiznesy.pl, tanie-pozycjonowanie-stron.pl, czy nawet tabletoid.pl. Najczęściej tak głęboko przerabiam je, że nie bardzo widać, że to ET 😉

  16. Ja w moim zajmowaniu się WordPressem (nie tak profesjonalnym) tworzę sobie motywy w Artisteerze. Nie są one takie ładne i dobre jak kupione, nie mają tyle możliwości – ale dla mojej póki co amatorskiego zajmowania się WordPressem póki co mi wystarczają. Artisteer pozwala też tworzyć szablony do CMS Joomla i kilku innych systemów CMS.

  17. Fajnie,że trafiłem na Twój blog i ten wpis bo wlasnie przymierzam sie do kilku motywów dla moich znajomych.Też wydawalo mi sie,że platne to płatne ale teraz jestem przekonany na sto procent.Wiem też,że muszę i tak uważać i z rozwagą wybierać skórki bo pomimo tego ze są platne to i tak mają sporo niedociągnięć.Pozdrawiam 🙂

  18. Rzeczywiście zakup płatnej skórki do WP to czysta randka w ciemno. Dopiero po instalacji widać czy mamy to co chcieliśmy. I nie pomagają oglądane wcześniej wdrożenia czy galerie – dopiero instalacja pokazuje całą prawdę. A le i tak są o niebo lepsze od tych darmowych napchanych ukrytymi linkami w stopkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Webfaces Agnieszka Bury, ul. Rymarska 42/3, 53-206 Wrocław NIP: 9111769381, REGON: 021997379, moich danych osobowych w celu dodania komentarza na blogu webfaces.pl w zgodzie i według zasad określonych w Polityce prywatności.