Kontrowersje wokół Gutenberga, najgorętsze komentarze

Gutenberg opinie (obrazek)Ponad 100 000 instalacji w ciągu kilku dni. Takie podboje w statystykach WordPressowych mogła osiągnąć tylko jedna wtyczka. Wtyczka, która kreśli przyszłość WordPressa.

Sprawdźmy, jakie żniwo zbiera oficjalny apel do wypróbowania Gutenberga, nowego edytora WordPressa.

Gutenberg dociera do mas

Wraz z aktualizacją WordPressa do wersji 4.9.8 w kokpitach WordPressowych pojawiła się zapowiedź nowego edytora WP, Gutenberga.

I zachęta do jego wypróbowania. Na razie w formie wtyczki.

Ponad sto tysięcy użytkowników z tej oferty skorzystało.

Gutenberg - statystyki pobrań.
Gutenberg – statystyki pobrań. Źródło: https://wordpress.org/plugins/gutenberg/advanced/

Jeśli celem twórców Gutenberga było poinformowanie nieświadomych dotychczas użytkowników, jak duża zmiana się zbliża, cel został osiągnięty.

Jeśli jednak celem było również zwiększenie świadomości, dlaczego właśnie taka zmiana jest wprowadzana, to, sądząc po komentarzach, zakończyło się to totalnym fiskiem.

Użytkownicy próbę wprowadzenia Gutenberga do core’a odbierają jako zamach stanu.

Reakcje użytkowników WordPressa

Jeśli zasugerujemy się liczbą nowych ocen jednogwiazdkowych w repozytorium wtyczki, odnosimy wrażenie, że nowy edytor został przywitany falą hejtu.

W repozytorium Gutenberga przybyło negatywnych opinii
W repozytorium Gutenberga przybyło negatywnych opinii, źródło: https://wordpress.org/support/plugin/gutenberg/reviews

Komentarze na Facebookowej oficjalnej stronie WordPressa są jeszcze gorsze. Ale do tych z Facebooka jeszcze wrócę, bo zaskoczyły mnie z kilku innych powodów.

Oto niektóre z recenzji wtyczki Gutenberg (po przetłumaczeniu z angielskiego):

Końcowe odliczanie

„Wraz z Gutenbergiem rozpoczęło się końcowe odliczanie do nadchodzącej katastrofy.

Przyglądając się funkcjonalności obecnej wersji wtyczki GT (Gutenberg), widzę trzy grupy użytkowników:

a. Użytkownicy, którzy piszą jedynie teksty (np. blogerzy). Ci skupiają się głównie na treści. Oni nie potrzebują czegoś takiego jak GT.

b. Użytkownicy, których bardziej interesuje funkcjonalność pod kątem tworzenia układów treści i projektowania. Ci już wybrali jakiś elegancki motyw, który pozwala na personalizację pasków bocznych, menu, widgetów itd. Oni nie potrzebują czegoś takiego jak GB.

c. Użytkownicy, którzy opierają strony o skomplikowane projekty. Ci korzystają z page builderów. I oni również nie potrzebują czegoś takiego jak GB.

Tak więc praktycznie nikt nie ma potrzeby korzystania z takiej wtyczki jak GT. […]

Nieco dalej autor komentarza apeluje do wszystkich użytkowników WordPressa:

@all WP-Users: Obudźcie się! Front-endowy edytor Gutenberg to jedynie wierzchołek góry lodowej!

To nie koniec ślepej ścieżki, a początek. Przeczytajcie dokładnie, co zostało powiedziane w tym ogłoszeniu: Wszystko się zmieni. Sposób w jaki działają shortcody, menu, headery, stopki czy widgety. Wszystko zostanie zmienione w bloki.

Co to oznacza? Wszystko, z czego korzystacie dzisiaj, czyli wtyczki, motywy, czy jakieś własne dodatki są zaprojektowane pod starego WordPressa. W nowym świecie bloków, albo przestaną działać, albo zostaną zmodyfikowane całkowicie albo staną się po prostu zbędne. Co o tym sądzicie? Czy to brzmi ekscytująco czy bardziej jak katastrofa?

W świetle tego, staje się jasne, że poleganie na wtyczce Classic editor nie jest żadnym rozwiązaniem!

Pomoże tylko na krótko, może na kilka miesięcy. Prędzej czy później pojawią się problemy z niekompatybilnością.  […]”

Tooni, źródło: The final countdown, https://wordpress.org/support/topic/the-final-coutdown/

Porażka na wielką skalę

„Zabijcie tą wtyczkę, błagam. Dostaję napadów paniki, gdy pomyślę, jaki koszmar supportowy ona spowoduje. Teraz, nagle, nikt z moich klientów nie będzie mieć pojęcia, jak mają edytować swoje strony.

Powaga, Gutenberg okaże się zabójcą agencji webowych.”

bluedognz, źródło: Masive fail, https://wordpress.org/support/topic/massive-fail-2/

Co za koszmar!

„Wolę klasyczny edytor. Ten cały Gutenberg jest zbyt skomplikowany.

Nic się złego nie dzieje, gdy używam Gutenberga z moim obecnym motywem, ale nie podoba mi się idea dodawania bloków. To nawet trudniejsze niż kopiowanie z Worda. Chodzi mi o czasochłonność. Jako redaktor, nie chcę tracić czasu na edycję tych bloków.”

stunv, źródło: What a nightmare!https://wordpress.org/support/topic/what-a-nightmare-3/

Czy są komentarze pozytywne?

Czy w ogóle pojawiają się jakieś przychylne komentarze?

Tak, chociaż tych jest zdecydowanie mniej. Oto kilka z nich:

Edytuj treści z Gutenbergiem i Markdown

„Ogólnie rzecz biorąc, nie cierpię page builderów i głównie korzystam z  interfejsów wykonanych własnoręcznie za pomocą ACF’a i własnych styli CSS. ACF będzie wspierał Gutenberga.

Dla mnie Gutenberg wniesie nowy standard edycji treści w WordPressie. Klasyczny edytor jest zdecydowanie ograniczony, żeby zaspokoić dzisiejsze potrzeby obsługi treści złożonych, w tym multimedialnych. Poza tym, każdy z page builderów oparty jest o inne rozwiązania z bardzo skomplikowanemu kodem HTML.

Od roku 2005, korzystam z języka Markdown podczas edycji wszystkich moich treści. Za pomocą Gutenberga i wtyczki Averroes można z łatwością edytować dowolne treści. Markdown można się nauczyć w 15  minut. To bardzo popularny język dla edytorów treści, CMSów, aplikacji mobilnych i nie tylko.

Dzięki dla zespołu Gutenberga za ogromną pracę.”

Gregoire Noyelle, źródło: Edit WordPress content with Gutenberg and Markdown https://wordpress.org/support/topic/edit-wordpress-content-with-gutenberg-and-markdown/

Poniżej jeden z nielicznych bardziej konstruktywnych komentarzy. Nie jest on bardzo przychylny, ale cytuję go w całości. Dowodzi, że są użytkownicy WordPressa, którzy potrafią spojrzeć na problem z szerszej perspektywy.

Prawdziwy problem z Gutenbergiem: myślenie wizualne kontra werbalne

„Absorpcja Gutenberga była do przewidzenia. Jego czar trafi głównie do wzrokowców, podczas, gdy edytor klasyczny przemawia do osób reprezentujących myślenie werbalne [werbalny, czyli wyrażony słowami]. Każda z tych grup jest reprezentowana przez mniej więcej tę samą liczbę osób – około 25%-30% populacji. Pozostałe 45% korzysta zarówno z myślenia wizualnego jak i werbalnego.

Myślenie wizualne zostało odkryte przez psychologów stosunkowo niedawno w porównaniu do myślenia werbalnego. A zatem Wix, Squarespace czy Elementor z powodzeniem docierają do ogromnej grupy, wcześniej pomijanej. Matt [chodzi o Matta Mullenwega] z pewnością to wie, i oczywistym staje się, że Gutenberg , dobrze zrobiony, trafi w ten rynek.

Na czym naprawdę zawieszona jest przyszłość WordPressa, to umiejętność przemówienie do obu tych segmentów. Sposób w jaki myślimy, to niezmiernie istotna sprawa. Nierozsądnym byłoby oczekiwać, iż osoby reprezentujące myślenie werbalne nagle przyjmą myślenie wizualne, albo chociażby że przyzwyczają się do tego, ponieważ dla ogromnej części obecnych użytkowników WP, podstawowe myślenie wizualne jest zupełnie obcym sposobem przetwarzania informacji.

Oznacza to, że WordPress zaliczy porażkę, jeśli nie zaspokoi potrzeb obu tych typów użytkowników. Podczas gdy przyszłość oparta wyłącznie o Gutenberga mogłaby i najprawdopodobniej byłaby w stanie dobrze wykorzystać ogromny nowy rynek, istnieje pewne ryzyko wykluczenia równie dużej liczby obecnych użytkowników. Ostatecznie, zamiast wzrostu w udziałach rynku internetowego, na szali stawiana jest reputacja produktu.

Jeśli Matt zignoruje rzeszę obecnych fanów WordPress, którzy siłą rzeczy działają werbalnie, a nie wizualnie, ryzykuje utratę jakiś 25% obecnych użytkowników. Jednak z drugiej strony, równoległy rozwój funkcjonalności wspierający obie te grupy, mógłby zakończyć 25-procentowym wzrostem użytkowników WordPressa.

Mogę się co najwyżej domyślać, że osoby stojące za ideą Gutenberga są po prostu niedoinformowani i najprawdopodobniej zakładają, że wszyscy ludzi myślą w ten sam sposób – błędne założenie, które możnaeich drogo kosztować.

Sądzę, że idea bloków ma wiele potencjału w pewnym kontekście, ale ten kontekst nie obejmuje zwykłego tworzenia dokumentów, operującego na tekstach i obrazkach. Tu Gutenberg wchodzi w drogę i utrudnia. Jednak w przypadku wykorzystania bloków specjalnych, sądzę, że ma ogromny potencjał, chociażby jako system szablonów. Interfejs użytkownika wciąż wymaga wiele pracy, ale sama idea jest dobra.

Póki co, Gutenberg nie wygląda na efektywne narzędzie do wykonywania rzeczy typowych dla procesorów tekstu – wstawiania tekstu, formatowania, dodawania obrazków, itp.

Ja prawdopodobnie nie skorzystam z edytora bloków dopóki jego tryb domyślny nie będzie umożliwiał wszystkiego tego, co oferuje edytor klasyczny, w stary, dobrze znany sposób, i gdzie bloki służą jedynie do rozmieszczania specjalnych rodzajów treści. To byłby kompromis idealny.

[…]

Mimo że trochę ponarzekałem, wciąż jestem skłonny dać ocenę 5 gwiazdek, gdyż oczywistym jest, że to ogromne wyzwanie i twórcy naprawdę bardzo się starają znaleźć jakiś wspólny grunt dla użytkowników.

nelsonbase, źródło: The real problem with Gutenberg: visual vs verbal thinking https://wordpress.org/support/topic/the-real-problem-with-gutenberg-visual-vs-verbal-thinking/

 

Recenzja Gutenberga

„Po przeczytaniu tych wszystkich opinii jednogwiazdkowych jestem nieco zdezorientowany. Wiele z nich to po prostu komentarze w stylu „nie podoba mi się” i niemal żadnej konstruktywnej informacji.

Korzystam z Gutenberg na stronie produkcyjnej od wersji 1.0 i nigdy nie miałem żadnego problemu. Moja strona korzysta z frameworka Genesis i działa dobrze. Mam trochę wtyczek własnej produkcji i trochę swojego kodu w pliku functions.php.

Zaznajomienie się z ideą Gutenberga zajęło mi jakieś 15 minut i zgadzam się, że nie jest idealny. Dla przykładu brakuje mi formatowania sekcji z kodem i bardziej elastycznych bloków do obsługich kolumn. Ale, hey! przecież to jeszcze nie jest wersja finalna.”

Romain, źródło: Gutenberg Review https://wordpress.org/support/topic/gutenberg-review/

Komentarze z Facebooka obnażają ignorancję WordPressowców

Wcześniej celowo nie cytowałam żadnych komentarzy z Facebooka.

Większość z nich pozbawiona jest jakiejkolwiek meteorytyki, szkoda czasu na czytanie lakonicznych wypowiedzi typu „beznadzieja, koszmar, nie wprowadzajcie tego do core’a” itp.

Mnie zasmuciło coś innego.

Zawsze myślałam, że społeczność WordPressa jest w miarę inteligentna, że reprezentuje pewien poziom. Czytając takie komentarze jak poniżej zaczynam w to powątpiewać:

Komentarze na temat Gutenberga z Facebooka
Komentarze na temat Gutenberga z Facebooka
Opinie na temat nowego edytora z Facebooka
Opinie na temat nowego edytora z Facebooka
Kolejny komentarz pod wpisem o nowym edytorze na Facebooku
Kolejny komentarz pod wpisem o nowym edytorze na Facebooku

Wszystkie powyższe opinie pochodzą z oficjalnej strony WordPressowej na Facebooku.

Świadczą one o tym, że osoby te nawet nie przeczytały tego, co było wyraźnie zasygnalizowane w ogłoszeniu, które pojawiło się w kokpitach WordPressa. Dla przypomnienia, wyglądało ono tak:

Wzmianka o klasycznym edytorze dostępnym w formie wtyczki
Wzmianka o klasycznym edytorze dostępnym w formie wtyczki

Co więcej, wspomniane osoby nie czytają nawet komentarzy innych. Podziwiam ekipę WordPressa, że tak cierpliwie każdemu z osobna wyjaśnia, że istnieje wtyczka Classic editor.

Déjà vu?

Nowe, nieprzychylne opinie nowego edytora WP przypominają mi okres sprzed roku, kiedy to o Gutenbergu zaczynało być głośno. Na początku było dużo szumu. Potem coraz więcej osób ze zmianą zaczęło się oswajać, dostrzegać nowe możliwości i faza buntu powoli przerodziła się w fazę akceptacji, a u niektórych nawet – ekscytacji.

Teraz o Gutenbergu dowiedziała się ta część użytkowników, który są mniej aktywni w społecznościach WordPressa i nie śledzą wydarzeń WordPressowych na bieżąco.

I trzeba przyznać, że oni doświadczają tej zmiany w sposób bardziej agresywny – dowiadują się o tym prosto z kokpitu WordPressa, i na dodatek, że to już wkrótce. A stąd już tylko krok, żeby wpaść w panikę.

A co Ty myślisz o nowym edytorze?

Ty też uważasz, że nowy edytor to pomyłka i nie powinien wejść do core’a WordPressa? Z ciekawością przeczytam Twój komentarz.

Inne wpisy w tym temacie:

35 myśli do „Kontrowersje wokół Gutenberga, najgorętsze komentarze”

    1. Tak, powiem Ci, że mnie to jakoś nie wzrusza. Tym bardziej, że brakuje konkretów w tych nieprzychylnych komentarzach.

      1. @Aga wybacz, że tutaj ale ani via e-mail ani via Facebook brak odzewu z Twojej strony, a tu widzę, że odpisujesz.
        ==============
        Nie można wypisać się z subskrypcji komentarzy pod danym wpisem. Link w wysyłanych mailach zwraca 404.
        Więc prośba o wypisanie z subskrypcji adresu e-mail podanego w tym komentarzu. Bo już nie chce obserwować dyskusji.

        1. Nie mam od Ciebie ani nic na facebooku, ani w skrzynce, ale już Cię wypisałam ręcznie z subskrypcji komentarzy. Muszę sprawdzi, co to za 404-ki. Dzięki za cynk.

          1. Wiadomość wysłałem na webfaces [małpa] domena. Na fejcie na Twój prywatny profil. Ale mniejsza z tym.

            Dzięki za wypisanie 🙂

  1. Męczę gutenberga już dość długo i nadal go nie lubię :/ uparcie próbuje się z nim jakoś dogadać ale nie idzie.

    Z mojej perspektywy po fazie buntu „tolerancja” przez część użytkowników jest moim zdaniem lepszym słowem niż „akceptacja”. Ponieważ to nieuniknione (jak mawiał agent Smith) to się dostosowuję i zaciskając zęby toleruję, ale moim zdaniem Gutenberg powinien być alternatywą nie domyślnym edytorem.

    Wpisami na fejsie chyba nie trzeba się zbytnio przejmować sądzę że najprawdopodobniej są tak samo prawdziwe jak ilość osób co deklaruje że przyjdzie na WordUpa.

    Swoją drogą 100 k instalacji to nie wiem czy faktycznie tak wiele, nie da się ukryć że szybko przyrosło ale przy takiej reklamie to nie dziwi.
    Jetpack, cf7 czy yoast mają powyżej 5 milionów instalacji, a wtyczek co mają ponad milion to już są pełne garście, stąd trudno mi ocenić zainteresowanie bo może być również tak że z tych milionów tylko kilkaset tysięcy działa produkcyjnie.

    1. Arku, coś podpadłeś WordPressowi, bo wrzucił Twój komentarz do spamu. Może za dużo psioczyć na tego Gutenberga.

      Wiele osób pisze, że G. powinien być alternatywą. Ale jak zrobią go jako dodatek, to niewiele osiągną. Rewolucja w WP jest potrzebna. Zobacz co się dzieje – page buildery opanowały WP. Niewiele jest motywów przygotowanych pod G. (mimo że tam większej filozofii nie ma), a za to motywu wpierające Elementora rosną, jak grzyby pod deszczu. Taki rynek nam się zrobił. Ja kibicuję Gutenbergowi, bo z dwojga złego wolę, żeby mimo wszystko open sourcowy system trzymał władzę, niż komercyjna firma.

      1. Czegoś tu nie rozumiem.
        Skoro inne klikadełka potrafiły i potrafią opanowywać świat będąc zwyczajnymi wtyczkami (nie znajdując się w core WP, nie waląc kompatybilności i nie wymagając przepisywania całego repo wtyczek, nie uniemożliwiając korzystania z tradycyjnego edytora), to co jest nie tak z Gutenbergiem, że on nie może?
        Bo wychodzi na to, że sama potwierdzasz iż odstaje tak bardzo od konkurencji, że bez wymuszenia siłą ludzie niezbyt chętnie by z niego korzystali. ;p
        Dobry produkt sam się obroni, no chyba, że dobry nie jest…
        A ostatnie zdanie, to jakaś sprzeczność. U podstaw open source leży wolność, nie trzymanie władzy dla trzymania władzy. Nie bardzo rozumiem odniesienia „komercyjna firma” i co nagle w tym jest złego? Zastanawiam się, co myśleć teraz o OnTheGoSystems, o ACF i wielu, wielu innych, przecież to zło w czystej postaci. Ba, sam Autommatic tez musi być zły, przecież to komercyjna firma.

  2. Gutenberg?
    1) edycja poprzez kokpit WP
    – minus dla układu kolumn – pozostaje albo przestylowanie obecnych (które są w fazie beta albo eksperymentalnej ) albo dodanie własnego custom block-a
    2) który można napisać wg dokumentacji w ES5 albo w jsx i ES6, tyle, że po napisaniu takiego bloku (wykonałem ich około 5-7 w okresie marzec-kwiecień; 1/2/3/4 kolumny, własny parallax, taby…,szablony headerów, również mniej skomplikowane bloki dla sprawdzenia czy też są z nimi problemy przy aktualizacjach) ciągle po aktualizacji Gutenberga sią wywalają…; apropo składni nie trzeba być programistą i piszą o tym na anglojęzycznych stronach programiści; pozatym do tego okresu ukazała się już spora ilość artykułów na popularnych portalach m.in. CSS Tricks, wcześniej pisała o tym garstka ludzi, ale jest rozwiązanie można przeanalizować 7-10 wtyczek i wybrać, 2-4 na których można uczyś się składni i obserwować postępy…(zajęło mi to 2 tygodnie, łącznie z napisaniem kilku podsawowych bloków; wiadomo metoda kopjuj wklej nie działa, trzba od podstaw pisać blok i po kolei dodawać różne funkcjonalności.. rozbudowywać go).
    Na razie Gutenberg wypada słabo, przydały by się kolumny i kopiowanie całej strony jako bloku (z wszystkimi blokami..).
    3) albo tymczasowo można korzystać z własnych kolumn wprowadzonych jako schortcody (flex boxa, lub cssGrida), ma to wady, bo nie jest to wizualne i trzeba przewijać stronę…(forma tekstowa schortcoda mniej zawiera…); umożliwia mi to rozbudowanie sekcji (np. dodanie .wrap-a dla OWL-a).

    Minus dla Gutenberga, ładowanie dużych obrazków dla rozdzielczości mobile, tablet; mam na myśli nie te osadzone jako img, ale w div-ach jak background-img (we wtyczkach też tego nie rozwiązali; przynajmniej do końca czerwca).
    Hejt był i będzie, a czy te zmiany wyjdą na +, trudno powiedzieć.

    1. Mnie też martwi to, że kolumny są jeszcze nie w pełni gotowe. Widzę, że Ty Kamil masz już bardzo duże doświadczenie w Gutenbergu i bardzo dziękuję za podzielenie się wrażeniami jak u Ciebie wyglądałam nauka pisania bloków. Ja raz do tego siadłam i się podłamałam, bo za dużo rzeczy musiałam się na raz nauczyć i jakoś się chwilowo zniechęciłam (może mi przyjdą chęci ponownie). Piszesz „można przeanalizować 7-10 wtyczek i wybrać, 2-4 na których można uczyś się składni i obserwować postępy”. A masz jakąś taką wartą polecenia?

    1. Też jestem ciekawa. Wydaje mi się, że to już się toczy i nie ma odwrotu. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że ekipa G. wyrzuca do koszta 2 lata ciężkiej pracy. 100 komentarzy negatywnych przy 100 000 aktywnych instalacji, to w sumie mało…

      1. Aga, w sumie mało …wyjaśnieniem tego fenomenu może być fakt, że Klasyczny Kastrator ma również 100k+ aktywnych instalacji – Przypadek? ;p

        1. No właśnie też zauważyłam. „Klasyczny Kastrator”, dobre! Ty to masz talent Paweł do wynajdowania (albo upowszechniania) fajnych nazw 🙂

  3. Jestem tak przyzwyczajony do WordPressa, że nauczenie się nowego edytora (jeszcze nie miałem ochoty sprawdzać co Gutenberg dokładnie wprowadza (prócz czytania Twoich postów)) nie będzie stanowić problemu. Jeśli jakiś klient będzie płakał, że coś nie działa na stronie to dla mnie lepiej, będzie co (za)robić 🙂

  4. Można analizować ?? … ??
    Wyślę nazwę jednej wtyczki (i pewne wskazówki jakich i dlaczego należy unikać; choć to zależy od preferencji i umiejętności: js, react, jsx) mailem lub poprzez formularz na stronie. OK
    Jeśli chodzi o dokumentację pisania bloków, to też jest uboga, taka opinia pojawiała się na forach w lutym … do dzisiaj się to nie zmieniło.
    Różnica jest taka, że w porównaniu do tamtego okresu w sieci jest coraz więcej tutoriali i wtyczek.

    Wracając do Gutenberga to przypomniało mi się kilka niedociągnięć:
    1) Kokpit – jak pisałem custom-blocki, a było to w okresie luty-kwiecień (sprawdziłem datę plików), to zwróciłem uwagę na czcionki i kolumny;
    a) oba elementy mają podobną wadę, brak @media; użytkownik wybierając wielkość czcionki dla headera – 36-46px – będzie miał taka samą w mobile, tablecie.
    b) podobnie kolumny, wiadomo…brak @ i ustawiania kiedy mają się zmienić., nie wspominając o układach np. dla 2 kolumn 25% 75%, 35% 65%.
    Przypomniał mi się ten wątek, bo gdzieś na forum (en), chyba w czerwcu również zwracali na to uwagę, chcieli by jak w DIVI, czy innych page bulderach, by dla fontów były ikonki (desktop, tablet, phone), a przy nich suwaki ustawiające wielkość. Podobnie z kolumnami.
    c) mało opcji stanu hover dla button-ów – można rozwinąć w customize.php lub custom-block.
    Twórcy Gutenberga na pewno są lepszymi programistami (js, react, php) niż przeciętny użytkownik/początkujący developer WordPressa, ale w tym projekcie widać brak całościowego podejścia. Gutenberg ma już ponad półtora roku???

    Gutenberg vs pageBuilder
    Gutenberg, to nie pageBuldier? Zastanawiajace, a waży tyle co one.
    1.3 Mb Gutenberg (5.4 Mb)
    1.8 Mb bold-page-builder (po rozpakowaniu 4.4Mb) dedykowany do motywów WP: twentyseventeen …
    Jest to podstawowy, a nie jakiś super wypas jak El..(roz. prawie 6Mb), Divi… etc., a funkcjonalnością GUTEK jest znacznie uwsteczniony …. Finalnie Gutenberg żeby miał choć 70-85% jego rozwiązań to by starczyło. Ale kiepsko to widzę, biorąc pod uwagę jaki czas już istnieje ten projekt.

    Co do tematu pisania custom-blocków:
    1) więcej czasu trzeba poświęcić, to raz. Tyle, że to nie jest głównym problemem, lecz aktualizacja ich.
    Jeśli 10 klientów zdecyduje się na kilka bloków customowych, a wiemy, że zbliża się kolejna aktualizacja, że w wersji 3.6 zostanie wycofana, albo zmieniona określona funkcjonalność (jej składnia, podpięcie pod inne komponenty etc.). Samym Gutenbergiem WordPress nie żyje, a się okazuje przy takich aktualizacjach lipa, bo mamy do zmiany około 20-30 bloków (jeśli nie więcej, bo klient może sobie zażyczyć, każdą sekcję – bo tylko wpisuje i uzupełnia img, bez dodawania klas w polu advanced).
    Wtyczki zazwyczaj są pisane przez zespół ludzi, a ilość bloków dochodzi do kilkunastu!!!
    Lista zmian w danej wersji może się zwiększyć i już jesteśmy zaorani…
    A Twórcy projektu twierdzili, że z założenia możliwość pisania custom-blocka da developerom duże możliwości customizacji???
    Za jaka cenę… w agencji wezmą page buldera i po robocie… tam nie muszą pilnować bloków; html, css, php/wordpress tak szybko się nie zmieniają. Wtyczka napisana w dynamicznie zmieniających się js/react etc. + wyobraźnia programistów – zmieniamy, to na tamto, wywalamy to…
    Przyszłość WordPressa?
    Poza podstawową customizacją themu;
    1) css + magiczny plik functions.php, gdzie możemy podpinać odpowiednie akcje, widgety, czy shortcody, nie zmieniając plików themu; 2) dodatkowo pojawia się bardziej rozwinięta forma customize.php współpracująca z wtyczką SEO, czyli potrzebny „Developer pluginów gutenbergo-custom-blocka” = WordPress.

    Na koniec dodam, że customize.php może mieć 1000/2000 linii kodu (może współpracować z kilkoma, kilkunastoma sekcjami), a jeden niezbyt rozbudowany guten-block 450-700 (obejmuje, buduje jeden element/sekcje)
    Ja zapoznaje się z WordPressem od roku, ale z tą nową formą customizacji poprzez custom-blocki i ala edytorem/page bulderem (do których nie dorasta), to pojechali…
    ZBYT WOLNO są wprowadzane kluczowe funkcjonalności (lub z błędami) i niedopracowana idea custom-blocka; niby trochę ułatwia by później utrudnić i za jaką cenę…

    1. Hej Kamil,

      to wyślij nazwę tej wtyczki. Na https://webfaces.pl/contact.html znajdzie email do mnie. Chętnie skorzystam z Twoich doświadczeń.

      Napisałeś tak długi komentarz (chyba rekordowy, dzięki!), że nie dam rady się do wszystkiego ustosunkować, ale chociaż do niektórych rzeczy.

      Piszesz:

      “Jeśli 10 klientów zdecyduje się na kilka bloków customowych,” Zastanawiam się, dlaczego to klienci mieliby decydować o tym czy i jakie bloki customowe się pojawią. No i dlaczego aż tyle? Naprawdę myślisz, że będzie potrzeba tworzeni aż tylu customowych bloków?

      “Wtyczka napisana w dynamicznie zmieniających się js/react etc” – nie znam reacta i ciężko mi się ustosunkować do tego co napisałeś, ale wydaje mi się, że interjes, który widzi użytkownik końcowy jest w miarę prosty, standardowy i tenże nie będzie wymagał zmian, ale na pewno na początku będzie dużo pracy. Patrz Yoast SEO. Już prawie rok przerabiają interfejs pod Gutenberga.

      To że zbyt wolno są wprowadzane nowe funkcjonalności, to się muszę zgodzić, chociaż to wynika po części z tego, że autorzy wtyczek na bieżąco zgłaszają feedback i dużo rzeczy jest z tego względu przebudowywanych. Ale to akurat lepiej, jak to się dzieje na bieżąco.

  5. W tym całym szumie informacyjnym, umyka nam istota sprawy. Zespół Guttenberga nei jest w staine jasno określić jaka będzie przyszłość custom fieldsów. A przypomnę, że właśnie customy i własne typy postów sprawiły ze WP ze zwykłego skryptu do pisania blogów stał sie nie tylko kompleksowym CMS-em, ale – mówię to z całą powagą – pełnoprawnym frameworkiem PHP z prostym ale potężnym API. Właśnie to piękne API do tworzenia własnych typów treści sprawiło kiedyś że porzuciłem Drupala, na rzecz WordPressa.
    Bardzo mnie zaniepokoiło to co powiedział Krzysiek Dróżdż na Wordcampie w Poznaniu. Istnieje prawdopodobieństwo że WordPress odstąpi od customów, bo tak właśnie sugeruje zespół od Gutenberga.
    Może wyjaśnię pokrótce o co chodzi. Dziś jest tak że własne pola które definiujemy mają swoje konrolki w panelu, a ich zawartość lądują do specjalnej tabelki (wp_postmeta), w osobnych rekordach.
    Plan jest taki że nie będzie oddzielnych kontrolek, ich funkcje przejmą bloki Gutenberga, a wartości zamiast do osobnej tabeli powędrują do treści postu. Jeśli ktoś zaglądał do kodu wynikowego Gutenberga, technicznie wygląda to tak że treść bloku zostaje wpleciona to tekstu postu jako zwykły komentarz. Jeśli mamy tylko bloga, takie rozwiązanie być może jest O.K., ale jeśli używamy WordPressa do nieco ambitniejszych projektów, to podejście jest nonsensem.
    Odnoszę wrażenie iż ludzie od Gutenberga nie chcą tego zrozumieć. Custom field, to nie koniecznie jest coś co ma się pojawić na przodzie!!! Czasami nawet nie ma mowy żeby tam był. Załóżmy że WP służy jako CRM – w customach możemy przechowywać np. dane osobowe, preferencje, konfiguracje, profile i td. Pomijając fakt że takie dane nie mają prawa powędrować do treści postu, to potem ich wydobycie ze zwykłego tekstu jest szalenie niewydajne. Nie mówiąc już o wyszukiwaniu, sortowaniu, agregowaniu, INDEKSOWANIU!!! (praktycznie niemożliwe). Nie mówię o sytuacji w której mamy 50 wpisów, a o takiej w której mamy 500 000.

    Niech sobie będzie ten Guteberg, niech sobie będą bloki (z nieresposywnymi kolumnami – wstyd), mogą sobie nawet likwidować shortcody. Nie straszne nam jakieś tam Reacty, jako deweloperzy poradzimy sobie z tym, w końcu jesteśmy deweloperami. Tylko błagam niech zostawią customy tak jak są! Dzięki nim jesteśmy w stanie postawić na Wordpresie dowolny system, i zaprogramować dowolną funkcjonalność – wiem co mówię.

    Póki co własne typy postów i własne pola są. Ale bardzo niepokoi niejasne plany co do ich przyszłości, a powtarzam to jest kluczowa sprawa dla poważnych projektów. Customy wraz z wygodym API do ich obsługi, sprawiają że WordPress jest WordPressem.

    Oczywiście zawsze można powiedzieć: „Kolego, WordPress nie jest do tego!”. Tylko że wtedy progres staje się regresem, a WP będzie znów tylko takim tam bajerkiem do wyklikiwania blogów.

    A może zawsze taki był? Bo ta opinia ciągnie się za nim od samego początku.

    1. Ale custom fieldy (meta fieldy) ciągle mają wsparcie i nic mi nie wiadomo, żeby to się miało zmienić. Na podstawie czego twierdzisz, że może tak być? P.S. Dzięki za kolejny ciekawy komentarz.

      1. Twierdzę tak na podstawie tego co usłyszałem na tegorocznym Wordcampie. Jeśli custom fieldsy i własne typy postów pozostaną w takiej formie w jakiej są teraz, to nie mam nic przeciwko Gutenbergowi.

        1. Dokładnie tak, ludzie nie tyle mają problem z Gutenbergiem jako samym tylko edytorem – choć i jemu można sporo zarzucić, ale z tym, co za Gutenbergiem się kryje, czyli głębokimi zmianami w API.
          Wielokrotnie powtarzano, że nie będą trzymać równolegle obu, i stare API będzie dostępne tylko TYMCZASOWO – to jak by się ktoś cieszył na zapas, że sobie zainstaluje wtyczkę Classic Editor i będzie miał jak dawniej, taka figa ;p
          A zagrożeń jest sporo, m.in. custom fieldy, szorty, metaboxy, widgety…. Ma lecieć tez sporo hooków.
          Sami nie wiedzą jak to ma wyglądać, poza ogólnym zarysem brak konkretów, od początku brak mapy drogowej.
          Taka prowizoryczna łódeczka miotana falami na wzburzonym morzu, nikt nie wie gdzie i w jakim stanie dopłynie.
          Przy takiej jednak determinacji do przepchnięcia tego pomysłu, to można się wszystkiego spodziewać.
          Pewne jest natomiast to, że ani WP nie będzie wiecznie holował równoległych wersji API, ani też wtyczki i motywy nie będą tego robić. Na pełną zgodność, ani trwałe rozwiązanie bym nie liczył. Więc raczej ciężko będzie uniknąć problemów.

          1. I w tym cały sęk. Już nie chciałem komplikować wątku z hookami, akcjami itd, ale podobno ma polecieć kluczowy hak „save_post”. Na początku starłem się nie panikować, i myślałem sobie że jak mi uśmiercą customy, to trudno będę robić własne tabele i pchać wartości do nich. Czasami tak robię, gdy zależy mi na wydajności. Ale jeśli zlikwidują save_post’a oraz innych pokrewnych mu akcji, będzie to już na tyle niewygodne (czytaj DROGIE), że WP będzie już nieopłacalny.
            Powtórzmy jeszcze raz na czym polega problem:
            1. Brak jasnej koncepcji co do API, które moim zdaniem sprawdziło się i udowodniło swoją jakość.
            2. Nie chodzi o to że boimy się zmian, a oto żeby były one sensowne.
            3. Nie wszyscy używają WordPress’a tylko do blogowania. I to właśnie ci którzy używają go do nieco ambitniejszych zadań, sprawiają że WP zaczyna być traktowany poważnie. Odebranie albo zepsucie solidnych narzędzi będzie wielką szkodą.
            Mówiąc o narzędziach nie chodzi mi tu o starego CKEditor’a. Gutenberg radzi sobie lepiej ze sprawami, które były bolączką w starym edytorze. Mam na myśli sprawy fundamentalne, które sprawiają że WP jest czymś więcej i kombinowanie przy nich jest dalece ryzykowne.

  6. Aga świetnie wybrane i dobrane komentarze, gdzie każdy ma trochę racji i wnosi szerszy pogląd.

    1. Najbardziej moim obserwacjom jest bliski podział na użytkowników a, b, c w pierwszym przetłumaczonym komentarzu „Końcowe odliczanie”.
    W sumie jak ekipa WP chce ekscytującego przyjęcia ‚G’ co jakby nie było jest core’owym page builderm to niech chociaż ma on przynajmniej taką samą albo większą funkcjonalność jak jeden z najpopularniejszych PG np: Elementor, Visual Composer, Divi, Beaver Builder itd. Wtedy przejście będzie zachęcające, a nie konieczne z „nożem na gardle”.
    2. Reszta komentarzy też jest trafna, wszystko najbardziej odbije się na osobach, które same postawiły sobie stronę i na freelancerach i małych firmach robiących strony na WP.
    3. Od strony „zwykłych zjadaczy treści” większość do pisania używa Worda lub odmiany Open Source w których nie ma bloków, i tak samo było w WP dlatego tak łatwo zwykłym osobom było edytowanie treści w WP. W sumie Ci co wiedzieli lub chcieli czegoś więcej używali do edycji jednego z Page Builderów.
    A teraz zróbmy rewolucję (bo na siłę to nie ewolucja) i dajmy każdemu cegiełki tzn. bloczki 🙂
    4. Nie ma też co się dziwić reakcji na nowe (jak w każdej dziedzinie) „zwykłych” użytkowników. Ludzie lubią to co znają i niechętnie zmieniają na coś innego (nawet gdy to coś jest lepsze).

    Osobiście poczekam, sprawdzę i pobawię się G i zobacze w którą stronę to wszystko pójdzie.
    Przyznam szczerze, że kocham WP i przyzwyczaiłem się do niego i wiem co i jak, ale jeżeli zajdzie taka konieczność to i poświęcę czas na przesiadkę na inny system CMS. Tylko pytanie brzmi na co?
    Jak głoszą mądrości „Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana” 😉

    P.S. Odczuwam Aga jakąś Twoją niechęć do Page Builderów, ale przecież to nie stało się dzisiaj. Od dawien dawna są popularne np taki Visual Composer itd.
    Nawet w Toolset jest „Layouts”, który swoją drogą dobrze promowany, rozwijany i w wersji podstawowej darmowej mógł zyskać popularność jak Elementor.
    Przyznam, że obecnie nowe PB wyrastają jak grzyby po deszczu, aż trudno nadążyć dlatego zrobiłem wpis o nich jak poniżej, ale jakoś nie zyskał na popularności (Widocznie na nieodpowiednie środowisko trafiłem) 😉
    https://www.facebook.com/groups/wpzen/permalink/1849378115141309/

    P.S.2. Martwią mnie również obawy developerów chociażby z komentarzy pod tym wpisem Pawła i Iwana :-/

    1. Hej Gustaw,
      dzięki ogromne za długi i ciekawy komentarz.
      #1 Layoutami na bazie bloków, czyli czymś co ma pójść w kierunku page builderów team Gutenberga ma się zająć w drugiej fazie projektu. Czasami się zastanawiam, dlaczego page buildery rozwinęły się tak szybko, a Gutenberg toczy się tak wolno. Wydaje mi się, że jedną z przyczyn jest to, że jest rozwijany w środowisku open source’owym i team na bieżąco reaguje na feedback użytkowników, szczególnie dotyczący kompatybilności z wtyczkami.

      Nieco dalej piszesz, że wyczuwasz moją niechęć do page builderów. Tak, dlatego że patrzę na temat z szerszej perspektywy. Boli mnie brak standardów, każdy page builder działa inaczej i to na autorach wtyczek/motywów wymusza albo wybranie jednego i skoncentrowanie się na nim, albo robienie tej samej roboty x razy. Oba rozwiązania mają krótkie nogi. Wiem jak jest z perspektywy WPML i Toolseta. Tysiące godzin programistów idzie na kwestie kompatybilności. Boli mnie też to, że w momencie gdy chcę szybko komuś rozwiązań problem z WordPressem, to tak na prawdę nie jest już to problem z WordPressem tylko problem z danym page builderem. I tak mogłabym wyliczać i wyliczać. Nie mam nic przeciwko samym możliwościom które oferują page buidery, bo to tylko umożliwia tworzenie stron szybko i to rozumiem.

      #2 tak, chociaż według mnie dużym firmom, gdzie są ogromne systemy też łatwo nie będzie.

      #3 no tak, chociaż pisanie w G. nie jest aż takie trudne, szczególnie gdy się piszę dużo tekstu i używa /

      #4 zgadzam się całkowicie

  7. Wracając jeszcze do Page Builderów i Gutenberga.
    1. Dwa lata to niby niewiele, a z drugiej strony faktycznie dobry produkt sam potrafi się obronić. Jak podają w „About us” na stronie Elementor został on uruchomiony w 2016.
    Nie piszę tego, aby go propagować czy reklamować, ale jakoś bez przymuszania widzę coraz to nowe i nowe wtyczki i motywy (zarówno darmowe i płatne) pisane pod niego. Również coraz więcej popularnych wtyczek integruje się z nim, by zapewnić w nim swoje funkcjonowanie.
    2. Z drugiej strony przeraża mnie w page builderach brak możliwości podglądu kodu w podglądzie strony/wpisu czy chociażby brak siatki bloków w back’endzie. Duża część builderów idzie w kierunku posiadania jedynie edytora we frontendzie.
    (Możliwe, że to kwestia przyzwyczajenia)

    BTW: W tym całym zamieszaniu odnośnie G. czuję się również nieswojo posiadając imię Gustaw 😉 (mogę pokazać dowód) i dziwię się dlaczego nazwa ‚Gutenberg’ w Polsce przyjmuje pseudonim Gucio lub Gutek z którym defacto nie ma nic wspólnego.

  8. Wydaje mi się, że do Gutenberga przychylniej podchodzą te osoby, które mają jakąś wiedzę z zakresu programowania. Nawet jeśli pojawią się błędy, oni jakoś to sobie ogarną. Gorzej z osobami które są w tym temacie zielone ( jak ja), a ciągle słyszą o niedociągnięciach nowego systemu. Własnie jestem w trakcie zakladania pierwszej w moim zyciu strony internetowej i w pierwszym odruchu chcialam zainstalowac Gutenberga ( w koncu jak się uczyc, to lepiej na nowym, który rzekomo i tak wejdzie, a strony mi nie rozwali bo jeszcze jej nie ma…), ale trochę poczytałam i teraz bardziej skłaniam się ku staremu edytorowi. Mimo, że jest kilka funkcji które w Gutenbergu mi się podobają to obawiam się, że jako świeżak nie ogarnę jak coś zacznie się psuć. Myślę, że gdyby obecna wersja była lepiej dopracowana i miala mniej błędów to ludzie mieliby mniej oporów. Nie dziwi mnie, ze ktos kto poswięcił kupe czasu na budowę swojej wymuskanej strony, a nie za się zbyt dobrze na technicznych kwestiach, obawia się przejscia na nowosc, która póki co generuje sporo problemów…

    1. Osobiście odnoszę wrażenie wręcz przeciwnie czyli osoby mające wiedzę programistyczną i „siedzące w kodzie” podchodzą mniej przychylnie, gdyż pobawili się G. wiedzą jakie są błędy i czego mu brakuje i będzie brakowało. Odnośnie błędów wiadomo zostaną poprawione, ale brakujące rzeczy mogą w ogóle nie powstać lub będą sami musieli oprogramowywać „protezę” aby funkcjonalnie było to zbliżone do tego co jest obecnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Webfaces Agnieszka Bury, ul. Rymarska 42/3, 53-206 Wrocław NIP: 9111769381, REGON: 021997379, moich danych osobowych w celu dodania komentarza na blogu webfaces.pl. (Sorry, takie są wymogi RODO, więcej informacji w Polityce prywatności).